niedziela, 3 września 2017

BOOKWORM: Zabójca z sąsiedztwa - Alex Marwood






Jesień zbliża się nieubłaganie, przez co przed oczami mam coraz więcej wizji, w których zawijam się w mój ulubiony kraciasty koc, z gorącą herbatą i książką w ręku. Zdecydowanie podczas tej pory roku, moją biblioteczką rządzą kryminały. Pewnego wieczoru szukając czegoś ciekawego, moją uwagę zwróciła okładka książki „Zabójcy z sąsiedztwa” autorstwa Alex Marwood. Miałam już jedno podejście do twórczości tej autorki, niestety sama historia nie wciągnęła mnie na tyle, żebym mogła przez nią przebrnąć. Tym razem było inaczej.

Collette ukrywa się przed byłym szefem, Cher jest nastoletnią uciekinierką, a Thomas rozpaczliwie pragnie zaprzyjaźnić się z sąsiadami. Londyńską kamienicę przy Beulah Grove 23 dzielą z nimi: Irańczyk ubiegający się o azyl oraz cichy nauczyciel muzyki. Wszystkich obserwuje Vesta przed którą nic się nie ukryje. Każdy z mieszkańców domu ma swoją tajemnicę. Gdyby tak nie było, żaden z nich nie zdecydowałby się na pokój w szemranej dzielnicy Londynu, za gotówkę, bez żadnych papierów. W domu, w którym nikt nie zadaje pytań, a sąsiedzi spotykając się na schodach, uciekają wzrokiem. W miejscu, gdzie kończą ci, którzy nie mają innego wyjścia.


Szóstka lokatorów zwykle unika siebie nawzajem jak ognia, ale pewnej nieznośnie gorącej nocy będą musieli zawrzeć niewygodny sojusz. Nie mają jednak pojęcia, że jedno z nich jest mordercą, który wybrał już następną ofiarę. Teraz tylko czeka na odpowiedni moment.




Lubię książki, gdzie mamy zamkniętą społeczność, w której nie wiadomo do końca kto jest kim, a każda strona powieści daje mi do myślenia. Zgodnie z opisem tylnej okładki, mamy kamienicę, która zamieszkiwana jest przez kilka obcych sobie zupełnie osób. W mojej opinii  główną bohaterką jest Collette, aczkolwiek nie jest to jednoznaczne. Poznajemy bowiem tą historię z perspektywy kilku bohaterów. Zaczynając od początku, Collete ucieka do Londynu, przed Tonym - jej byłym szefem. Nie ma ze sobą nic, oprócz torby pełnej pieniędzy. Jest skryta, stroni od świata zewnętrznego, stresuje ją każdy dzwonek telefonu. Drugą motywacją przybycia Collette do Londynu, jest jej matka, która przebywa w domu opieki. Powoli poznajemy ją bliżej i zauważamy, że jej przeszłość  do najprzyjemniejszych nie należy. Przewija Nam się bowiem obraz domów tymczasowych, coraz to nowych przyjaciół jej matki i góra alkoholu, oraz leków na receptę. Przy okazji poznajemy także innych mieszkańców starej, brudnej kamienicy na Beulah Grove. Za drzwiami jednego z nich mieszka morderca. I nie byłoby w tym nic odkrywczego, ale to w jaki sposób zabija, jakie są jego motywacje i w jaki sposób jego poczynania wpływają na życie innych bohaterów, sprawia, że cała ta historia jednocześnie wciąga czytelnika, a z drugiej strony  myślisz sobie „Boże, czy tacy ludzie na prawdę chodzą po świecie? Jak chorym trzeba być, żeby robić takie rzeczy ?!” W pewnym momencie losy tych wszystkich obcych sobie ludzi, łączą się ze sobą. Odkrywamy coraz to nowe fakty i tajemnice. Wczuwamy się w ich sytuację i chcemy wiedzeć więcej, a wiedza, nie  zawsze niesie za sobą dobro.

Gdyby nie to, że w pracy musiałam być skupiona na tym co robię i nie podsypiać na biurku, wciągnęłabym tą książkę w jedną noc. Musiałam jednak liczyć siły na zamiary przez co zajęła mi dwa wieczory ;). Czytając „Zabójcę z sąsiedztwa”, przenosimy się w świat plugawy, pozbawiony ludzkich odruchów, w którym każdy myśli tylko o sobie, bo każdy ma coś do ukrycia. Nadal zastanawiam się, czy w ogóle polubiłam główną bohaterkę. Ciężko było mi postawić się w jej sytuacji. Najciekawszą częścią było dla mnie postrzeganie całej sytuacji ze strony Kochanka, czyli Naszego mordercy. Czasami sceny, jakie pojawiały mi się przed oczami, sprawiały, że brakowało mi tchu, czasem powodowały mdłości.

Myślę, że autorka ciekawie podeszła do całej historii. Mamy tam taki przekrój osobowości, że każdy znajdzie coś dla siebie, ale uprzedzam, że nie jest to książka dla osób o słabym żołądku.

Jeżeli czytaliście tą książkę, napiszcie mi proszę co o niej myślicie, a jeśli nie to serdecznie Wam ją polecam :).


2 komentarze :

  1. a ja się wyjątkowo długo z nią męczyłam (zresztą jak praktycznie z każdą książką tej autorki) i zupełnie mi się nie podobała. intryga może i ciekawa, ta zamknięta zbiorowość niby też, ale jednak nie przypadła mi do gustu. jakaś taka chwilami zbyt obrzydliwa dla mnie była i trochę zniesmaczona nią byłam. jednak to nie mój ulubiony typ kryminału. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak miałam z "bestsellerem" tej autorki. Przeczytałam chyba do połowy i to męcząc się przeokropnie ;). Pozdrawiam!

      Usuń

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.